The Olsten Brothers Band

o zespole

Było sobie czterech braci. Mieszkali w Małym Miasteczku na wschodzie kraju. Od najmłodszych lat ciągnęło ich do muzyki więc rodzice wozili ich do szkoły muzycznej do oddalonego o wiele kilometrów Dużego Miasta. Nauczycielom udało się nie zabić w nich pasji do muzykowania. Odebrali gruntowne wykształcenie, pokończyli prestiżowe studia muzyczne. Przez długi czas związani byli ze światem muzyki poważnej. Jako kameraliści i symfonicy koncertowali w najlepszych salach Europy i Azji. Występowali z czołowymi orkiestrami, pod batutą wybitnych dyrygentów. Lecz przyszedł moment refleksji. Mieli dość odtwarzania, nie chcieli być niewolnikami nut i cudzych wizji. Zmęczeni dotychczasowym życiem rzucili wszystko i wrócili na prowincję, by odnaleźć harmonię i szukać dźwięków bliskich swojej naturze, dźwięków którymi będą mogli wyrażać własne myśli i uczucia, dźwięków które sprawią im radość. Tak narodził się zespół The Olsten Brothers Band.

Według brytyjskiej psychoanalityk Melanie Klein, gdy człowiek uświadamia sobie nieuchronność strat i rozczarowań w życiu i zaczyna widzieć świat takim, jaki jest, osiąga stan pewnego rodzaju melancholii. Jeśli uznamy, że jest to w gruncie rzeczy przejaw dojrzałości, to The Olsten Brothers Band jawi się nam niewątpliwie jako zespół dojrzały, tworzący muzykę dla dojrzałych ludzi. Ich pieśni to świadome przeżywanie doświadczeń trudnych i pięknych, okraszone sceptycyzmem co do kondycji i przyszłości człowieka. Tekstowo są to opowieści o życiu i przemijaniu, marzeniach i troskach, miłości i nienawiści, mądrości i głupocie. Muzycznie zaś balansują między nowoczesnością a tradycją, między muzyką rootsową, folkową a bluesowo-soulową. Niektórzy dopatrzą się w tym znamion nurtu singer-songwriter, inni uznają, że to alt-country czy americana z domieszką mglistej, warmińskiej tajemnicy. Ale najważniejsze, że zespół nie sili się na popisy i pozerstwo. Szuka prawdy i piękna.

about the band

There were three brothers. They lived and grew up in Small Town on the east of the Country. They loved music ever since their early years, so their parents sent them to Music School. Teachers managed not to kill their passion for music. They graduated from renowned music colleges. They used to collaborate with best orchestras and conductors. They travelled around the world and performed in famous concert halls. But one day they got tired. Tired of lack of freedom, of being only tools instead of creators, tired of working with people who didn’t even like music. So they decided to quit. They moved to the countryside and started to play music that they had in their hearts. It was a beginning of The Olsten Brothers Band.

According to the British psychoanalyst Melanie Klein, when people realise the inevitability of loss and disappointments in life and begin to see the world as it is, they reach a certain kind of melancholy. If we agree that this melancholy is in fact a sign of maturity,  The Olsten Brothers Band appears to us as a mature band, creating music for mature people. Their songs are conscious experiencing the goods and the bads of life, sprinkled with skepticism as to the condition and future of mankind. Lyrically they spin tales about life and death, dreams and worries, love and hate, wisdom and foolishness. Musically, they balance between contemporary and tradition, between roots music, folk , blues and soul. Some can find there some elements of singer-songwriter genre, others claim that this is an alt-country and americana with a touch of misty, Warmian mystery. But most importantly, the band does not try to show off.  They seek truth and beauty.